Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Rozumiem
 
 
  12 grudnia 2018 Rejestruj Zaloguj
 
 
  Aukcja: Złoty lis - Jerzy Andrzejewski (56) (numer: 216128891)
Aukcja: Złoty lis - Jerzy Andrzejewski (56)
Kategorie: /Księgarnia
/Księgarnia/Literatura piękna
/Księgarnia/Literatura piękna/polska
/Księgarnia/Literatura piękna, popularna i faktu
/Księgarnia/Literatura piękna, popularna i faktu/Literatura piękna - proza polska
/Księgarnia/Literatura piękna, popularna i faktu/Literatura piękna - proza polska/1939-1989
/Księgarnia/Literatura piękna, popularna i faktu/Literatura piękna
Status: Zakończona (nie sprzedana)
Data wystawienia: 2018-10-11 23:49:00
Data końca: 2018-10-14 23:49:00
Sprzedający: Gato (0)  
Zobacz pozostałe aukcje sprzedającego
  Zadaj pytanie sprzedającemu ...
Negocjuj cenę ...
  Dodaj do obserwowanych
Powiadom znajomego
   
Aktualna cena: 95,00
   
Najwyższa oferta:
Lokalizacja:
Koszty transportu: ponosi Kupujący
Formy płatności: Z góry
 
 
1. Opis przedmiotu:

Złoty lis - Jerzy Andrzejewski

Złoty lis - Jerzy Andrzejewski

Lis zjawił się zupełnie niespodziewanie pewnego październikowego wieczora, kiedy Łukasz był w mieszkaniu sam jeden. Ojca wezwano właśnie do jakiejś nagłej operacji, matka miała w szkole nauczycielską konferencję, a Grześ poszedł z kolegami do kina, na seans o ósmej.
Łukasz leżał już w łóżku i chociaż pomalutku ogarniała go senność, żal mu było zasnąć, ponieważ na dworze rozpadało się na dobre, więc w ciszy pokoju przyjemnie było nadsłuchiwać, jak za oknami, na mariensztackiej skarpie, wśród ciemności rozjaśnionych chybotliwymi poblaskami lamp, pluszcze deszcz, drzewa szumią i pogwizduje wiatr.
Łukasz zamierzał właśnie poprowadzić na dobranoc cichą, mruczaną rozmowę z niedalekim wiatrem, gdy nagle skrzypnęły drzwi prowadzące z korytarza i do pokoju wszedł lis. Łukasz natychmiast zapomniał o senności, nie poruszył się jednak, nawet oddech w sobie ściszył, aby nie spłoszyć niespodziewanego gościa. Zresztą lis wcale nie robił wrażenia skrępowanego lub zaniepokojonego. Przeciwnie, zachowywał się bardzo naturalnie. Zrazu stał przy drzwiach, bystro rozglądając się dokoła błyszczącymi ślepiami, wyraźnie było widać, że nieco uniósł spiczastą mordkę, jakby się chciał zaznajomić z zapachami nowego pomieszczenia, potem zaś leciutko, lecz całkiem śmiało, bezszelestnie stawiając łapy, posunął się na środek pokoju.
Mimo mroku, jaki dokoła panował, Łukasz od razu się zorientował, że wieczorny gość jest niezwykle piękny. Był to przede wszystkim lis bardzo duży, lecz smukły i gibki, wspaniale rozrośnięty, o ślepiach połyskujących w ciemnościach jak dwa rozżarzone węgielki, z wielką puszystą kitą, i co najbardziej zdumiewające: cały był złoty jakąś niezwykłą złocistością, miękką i jedwabistą, lśniącą w mroku zadziwiającym poblaskiem.
Mimo pięciu lat Łukasz był chłopcem roztropnym i w tym momencie bynajmniej nie zamierzał zdradzić się ze swym zachwytem. A jednak stało się to, czego nie chciał, i naraz krótkie: "Ach!", bardzo donośne, zabrzmiało w ciszy.
Usłyszawszy swój głos Łukasz zdrętwiał z przerażenia. "Koniec" — pomyślał z rozpaczą. I nie chcąc oglądać ucieczki lisa zacisnął powieki i dla pewności przysłonił je dłońmi. A jednocześnie szeptał w myślach: "Och, lisie, mój najdroższy, kochany lisie, nie uciekaj ode mnie, proszę cię, zostań tutaj, dobrze? a ja ci przyrzekam, że cię będę bardzo, bardzo kochał i będę myślał o wszy

Po wygranej aukcji proszę o kontakt w celu ustalenia sposobu finalizacji transakcji oraz łącznych kosztów wysyłki.

 
2. Właściwości wystawianego przedmiotu:
 
3. Zdjęcia przedmiotu:

Powiększ


 
 
4. Przebieg aukcji:
 
  
 
 
Zasady użytkowania   Zasady zachowania prywatności   Projekt i wykonanie: SASystem.pl